14 września 2013

Kilka uwag do obecnej sytuacji.




Po pierwsze nie wpadajmy  w hura optymizm, dopiero jak Pan Prezydent podpisze ustawę i to w takim kształcie, który zagwarantuje zwrot również tym „sprzed” można zacząć się cieszyć. A na razie gorąco popieram apel Adminki; 
„Nie wycofywać niczego z sądów”, 
można to będzie zrobić po podpisie pana Prezydenta.
Uważam, że największe nasze podziękowania należą się panu profesorowi Stanisławowi Dąbrowskiemu, I-szemu Prezesowi SN i pani profesor Inetcie Jędrasik-Jankowskiej, bo to ona, jak można się domyśleć, jest autorką stanowiska SN przesłanego do Senatu, myślę też , że to samo pismo dostało też MPiPS i to właśnie temu zawdzięczamy nieoczekiwaną zmianę stanowiska rządzących. Nie bez kozery jest tu także opublikowanie wyroku SN
z uzasadnieniem, przesądzającego, że wyrok TK obowiązuje w naszym przypadku  ex tunc . W MPiPS i MF zorientowano się, że nie da się dalej trzymać się stanowiska RCL
o obowiązywaniu wyroku TK ex nunc, a kasacje oparte na RCL, będą przez ZUS masowo
w SN przegrywane, a to dodatkowe koszty.
Niech też ci, którzy mają w najbliższych dniach sprawy w sądach nie będą bardzo zdziwieni, jeśli mimo złożenia pism procesowych z powołaniem się na wyrok SN i tak sprawy przegrają. Sędziowie w naszych sądach mają o sobie tak wysokie mniemanie, że dopóki nie będzie obowiązującej ich uchwały SN, w składzie siedmiu sędziów lub całej Izby Pracy, to
i tak będą orzekać „po swojemu” no bo są „niezawiśli”  i mają prawo do własnej oceny materiału dowodowego (a zresztą wyroki mają już gotowe)
Ci „sprzed” też mogą nadal przegrywać w sądach, nawet jak złożą pisma procesowe
z powołaniem się na stanowisko SN do projektu ustawy, które to stanowisko jasno mówi, że żadnych „sprzed” nie ma, jednak dopóki nie będzie ustawy, sędziowie dalej będą orzekać jak orzekali.
W 100% popieram mecenasa Giedrojcia i złożonych już kasacji radziłbym nie wycofywać, może to w dniu rozprawy zrobić pełnomocnik, oczywiście o ile będzie już podpisana ustawa.
Wielkim smutkiem musi jednak napawać fakt, że postanowiono z beneficjentów nowej ustawy usunąć tych, co „praworządnie i prawomyślnie” odeszli z pracy przed 1-szym października 2011 r., dla nich pozostaje jedynie droga sądowa i to bardzo niepewna, bo trudno będzie oszacować straty jakie ponieśli, a jeszcze trudniej przekonać do tego polskich sędziów.
pozdrawiam Wszystkich serdecznie
Krzysztof

13 września 2013

WAŻNE

Uwaga!!!

Drodzy Państwo!
Bardzo proszę nie wycofywać pozwów z sądów.
Wstrzymajmy się do chwili opublikowania ustawy 
w Dzienniku Ustaw!

Sukces "Gazety": Państwo odda emerytury, które zabrało wraz z odsetkami .

Leszek Kostrzewski
 Piotr Miączyński
13.09.2013
 
 Ta sprawa w ostatnich miesiącach wzbudza wielkie emocje wśród emerytów. Pojawiały się najcięższe oskarżenia pod adresem państwa. W jednej chwili tysiące emerytów straciło emeryturę, którą sobie wypracowało przez lata.
Ministerstwo Pracy jeszcze pod kierownictwem poprzedniej szefowej resortu Jolanty Fedak z PSL przygotowało przepisy o zakazie łączenia pensji z emeryturą. To o tyle dziwne, że to samo ministerstwo w styczniu 2009 r. pozwoliło pobierać emeryturę, a jednocześnie bez zwalniania się zarabiać dalej w dotychczasowym miejscu pracy. Był to element programu 50+. Cel: zwiększenie aktywności zawodowej osób po pięćdziesiątce. Niedługo potem resort zmienił zdanie. Emeryci musieli do końca września 2011 r. odejść z pracy. Jeżeli nie, to od października 2011 r. ZUS zawieszał im emeryturę.

Wydawało się, że zaległe świadczenia odzyskają po listopadowym wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Uznał on działania resortu za bezprawne.

Zdaniem Trybunału wprowadzenie przepisów, które na początku pozwoliły Polakom pobierać pensję i emeryturę, a niedługo potem tego im zakazały, są niezgodne z zasadą ochrony zaufania obywatela do państwa.

ZUS: Nie ma podstaw, by oddać zaległe emerytury

Orzekając w tej sprawie, Trybunał Konstytucyjny wskazał na "naruszenie zasady ochrony zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz zasady demokratycznego państwa prawa". Wydawało się, że pokrzywdzeni odzyskają zaległe świadczenia. I rzeczywiście ZUS po wyroku postanowił osobom, którym zawiesił emerytury, ponownie je wypłacać. Tyle tylko że ZUS wypłaca emerytury jedynie od momentu wydania orzeczenia Trybunału, czyli od 22 listopada 2012 r. Nie chce oddać zaległych świadczeń, których przez ponad rok nie wypłacał (od października 2011 do 21 listopada 2012 r.).

- Nie widzimy do tego podstaw - usłyszeliśmy w centrali ZUS. - Moglibyśmy zmienić zdanie, gdyby minister pracy opracował nową ustawę.

I właśnie resort pracy to zrobił. W uzasadnieniu projektu ustawy czytamy: "Biorąc pod uwagę fakt, że w chwili obecnej brak jest przepisów stanowiących podstawę wypłaty emerytur zawieszonych w okresie od dnia 1 października 2011 r. do dnia 21 listopada 2012 r., a wyrok Trybunału Konstytucyjnego odnosi się do grupy społecznej, w stosunku do której szczególna ochrona ze strony państwa jest zasadna, rząd uznał za właściwe podjęcie działań legislacyjnych zmierzających do minimalizacji negatywnych skutków działania niekonstytucyjnej regulacji".

ZUS wypłaci zaległości wraz z odsetkami

ZUS wypłaci Polakom wszystkie emerytury zawieszone od 1 października 2011 r. I Uwaga! Wraz z odsetkami i z uwzględnieniem waloryzacji.

O odsetki był największy bój. Początkowo resort pracy nie chciał ich wypłacać. Teraz zmienił zdanie. Aby odzyskać zawieszone emerytury, każdy Polak będzie musiał wystąpić ze stosownym wnioskiem do ZUS. Bez wniosku zaległe pieniądze nie będą wypłacone.

Wniosek trzeba będzie złożyć w ciągu 12 miesięcy od dnia wejścia w życie przepisów zawartych w projektowanej ustawie.

"W opinii projektodawcy okres 12 miesięcy jest wystarczająco długi, aby wszyscy emeryci, których obejmuje przedmiotowa regulacja, mogli z niej skorzystać" - tłumaczy resort.

Jak długo od momentu złożenia wniosku będziemy czekać na pieniądze? ZUS "będzie miał obowiązek wydania decyzji w ciągu 60 dni od wyjaśnienia ostatniej okoliczności niezbędnej do wydania decyzji".

Na żadne pieniądze wypłacone dobrowolnie przez resort pracy (niezależnie od tego, czy ustawa, którą szykuje resort pracy, wejdzie w życie, czy nie) nie mogą liczyć inni poszkodowani, np. ci, którzy po decyzji ministerstwa o zakazie łączenia pensji z emeryturą wybrali emeryturę i musieli zwolnić się z pracy.

Tutaj, aby dostać odszkodowanie, trzeba pójść do sądu. Innej drogi nie ma. Nowa ustawa może wejść w życie jeszcze w tym roku lub na początku przyszłego. Według informacji ZUS przeciętna miesięczna liczba świadczeń wstrzymanych wynosiła 23 tys. zł. Ogólna kwota niewypłaconych świadczeń to ok. 826 mln zł.

Koszt - blisko miliard złotych

Teraz państwo razem z odsetkami będzie musiało oddać emerytom (po uwzględnieniu waloryzacji i odsetek) ok. 989 mln zł.

"O tyle zwiększą się więc wydatki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w 2013 r. oraz o tyle ewentualnie wzrośnie konieczność dofinansowania FUS z budżetu państwa" - tłumaczy Ministerstwo Pracy.

Decyzja resortu pracy, który w końcu podporządkował się decyzji Trybunału Konstytucyjnego, cieszy i smuci jednocześnie.

Cieszy, bo w końcu naprawiono niesprawiedliwość, którą wyrządzono emerytom. Nas, autorów, cieszy szczególnie, bo opisywaliśmy tę sprawę w wielu tekstach - wytykając ministerstwu stworzenie bubla prawnego i skrzywdzenie ludzi.

Smuci, bo co z tego, że resort pracy wymyślił to koszmarne rozwiązanie, skoro to my, podatnicy, z własnych kieszeni zapłacimy teraz za to miliony odsetek.

Po co to wszystko było?
 
 Komentarz Mecenasa Konrada Goiedrojcia
Przeczytalem ten projekt (na stronie www.mpips.gov.pl) i oczywiscie gratuluję niewątpliwego sukcesu (zwłaszcza osobom "sprzed").

Mam jednak - jak na razie, bo wstępnej analizie przy śniadaniu - jedno zastrzeżenie: projekt mówi, że należy wycofać odwołanie i podstawą do dalszego prowadzenia postępowania jest postanowienie o umorzeniu postępowania przez sąd w zw. z cofnięciem odwołania.

Jednak w przypadku osób, które złożyły już kasacje nie ma możliwości cofnięcia odwołania, lecz tylko można cofnąć kasacje, a to nie to samo, bo Sąd Najwyższy umorzy postępowanie _kasacyjne_ w zw. z cofnięciem kasacji. Nie będzie to "cofnięcie odwołania", bo odwołanie prawomocnie rozpoznał Sąd Apelacyjny wcześniej.

Są to niuanse prawne, ale czasem nieżyczliwy urzędnik ZUS może to wykorzystać.

W mojej ocenie powinno się to poprawić w pracach sejmowych.

Oczywiście, można też twierdzić, że odwołanie zostało prawomocnie rozpoznane (negatywnie), a jak pisano w Rzeczpospolitej, podobno ustawa dotyczy też osób, które już przegrały w sądach (niezależnie od tego, że złożyły później kasacje) - "ZUS zwróci nawet po przegranej w sądzie".

Jednak z ustawy wprost to nie wynika i mając w pamięci, że wszelkie wątpliwości były jak dotychczas rozstrzygane na niekorzyść, warto zadbać, aby uściślić ustawę w powyższym zakresie. W innym wypadku np. ZUS wyda decyzję odmową, bo powie że sprawę już wcześniej rozpoznał sąd, a sąd odrzuci formalnie odwołanie, bo powie, że wcześniej już taką sprawę rozpoznał.

Moje zastrzeżenia oczywiście wynikają z wrażliwości zawodowej, ale chyba po to są prawnicy, aby wskazywać na luki i nieścisłości, które przy odrobinie złej woli (a z nią mieliśmy do czynienia), mogą być bezlitośnie wykorzystane.

12 września 2013

ZUS odda wszystkie zawieszone emerytury

Mateusz Rzemek 
 12-09-201

Emeryci, którzy w 2011 roku stracili świadczenia, dostaną za dwa lata czekania na ich zwrot również odsetki.
Minister pracy przygotował ostateczny projekt nowej ustawy o zwrocie emerytur, do których prawo zostało zawieszone w okresie od 1 października 2011 r. do 21 listopada 2012 r.
Tekst projektu, który już niebawem powinien zostać przyjęty przez rząd, nie pozostawia żadnych wątpliwości: zwrot świadczeń, których wypłata została zawieszona emerytom od 1 października 2011 r., dostaną wszystkie osoby, które nie zrezygnowały wtedy z pracy.
ZUS zwróci nawet 
po przegranej w sądzie
Nowela obejmie więc także kilka tysięcy osób, które przed sądami powszechnymi przegrały procesy o zwrot emerytury. Niektóre sądy przyjęły bowiem zawężającą interpretację wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Sędziowie, powołując się na treść uzasadnienia wyroku z 13 listopada 2012 r (K 2/12), doszli do wniosku, że prawo do zwrotu zawieszonych świadczeń mają wyłącznie osoby, które w okresie od 8 stycznia 2009 r. do 31 grudnia 2010 r. złożyły wniosek o ustalenie wysokości emerytury. Odmawiały więc zwrotu osobom, szczególnie pracownikom naukowym i urzędnikom zatrudnionym w administracji, którzy przed 8 stycznia 2009 r. złożyli wniosek o ustalenie ich prawa do emerytury, a po korzystnej dla nich zmianie przepisów zwrócili się o wypłatę tego świadczenia bez rezygnowania z pracy.
Takie zresztą zalecenia wynikają z uchwały rady nadzorczej ZUS podjętej 4 września pod kierownictwem Marka Buciora, wiceministra pracy. Członkowie RN przyjęli w niej, że ustawa powinna obejmować wszystkich emerytów, którzy przed 1 stycznia 2011 r. skorzystali z możliwości pobierania emerytury bez wcześniejszej rezygnacji z pracy.
Dodadzą odsetki
Bardzo ważne jest to, że ZUS zwróci świadczenia powiększone o ustawowe odsetki.
– Rząd, przyjmując ustawę o zwrocie zawieszonych świadczeń, przyznał się do błędu. Dobrze, że projekt w ostatecznej wersji przewiduje wypłatę tych pieniędzy razem z odsetkami – mówi Paweł Korus, radca prawny z kancelarii Sobczyk i Współpracownicy. – Inaczej mogliby domagać się ich w trybie odszkodowania za bezprawie legislacyjne – dodaje.
Teraz ustawa przewiduje pokrycie wszystkich roszczeń emerytów. Ze zwrotu skorzystają jednak tylko osoby, które wniosek o wypłatę zawieszonego świadczenia złożą w ciągu roku od wejścia przepisów w życie.
Pozwy trzeba wycofać
Osoby, które ciągle walczą o zwrot emerytur przed sądem, powinny wycofać swoje pozwy po wejściu ustawy w życie. Postanowienie o umorzeniu postępowania będzie stanowiło wystarczający sygnał dla ZUS, by sprawnie wypłacić zawieszoną emeryturę razem z odsetkami. Warto tak się zachować, bo sądy nie przyznają emerytom odsetek od zaległości.
etap legislacyjny: skierowane do Rady Ministrów
Opinia:
prof. Inetta 
Jędrasik-Jankowska, z Uniwersytetu Warszawskiego
Ostateczna wersja projektu nowej ustawy to wyraźny sygnał, że rząd słucha głosu prawników i naukowców. To bardzo dobrze. Bo nie ma podstaw do gorszego traktowania emerytów, którzy wystąpili do ZUS przed 8 stycznia 2009 r. o ustalenie prawa do emerytury, by mieć pewność, że wypracowali już uprawnienie do tego świadczenia.
W myśl pierwotnej wersji projektu ustawy, takie osoby nie miały prawa do zwrotu świadczenia zawieszonego w październiku 2011 r. Byłyby więc nierówno traktowane w stosunku do osób, które decyzję o złożeniu wniosku do ZUS podjęły po korzystnej zmianie przepisów. Jedni i drudzy w tym okresie pobierali emerytury bez rezygnacji 
z pracy na etacie, nie ma więc podstaw, by ich teraz różnicować. 
Mam nadzieję, że rząd i parlament szybko przyjmą te przepisy 
i zaczną one niebawem obowiązywać.

Emerycie, taką dostaniesz podwyżkę!

 Fakt.pl


Premier Donald Tusk ogłosił koniec kryzysu. Ale miał pewnie na myśli kryzys w swoim portfelu... Bo emeryci i renciści w swoich kieszeniach końca kryzysu nie odczują. Waloryzacja, jaką zaplanował rząd w przyszłym roku, będzie dla większości naprawdę głodowa - najniższa od pięciu lat i wyniesie tylko 2,14 proc. Wzrost emerytur i tak pochłoną podwyżki cen.



Z roku na rok jest coraz gorzej! W 2009 roku waloryzacja emerytur wyniosła 6,1 proc., w 2010 r. - niemal 5 proc., w tym roku - już tylko 4 proc. Ale i o takich podwyżkach emeryci i renciści muszą zapomnieć. W przyszłym roku będą prawie o połowę niższe!
Jak to możliwe? Na wysokość emeryckich podwyżek ma wpływ inflacja i wzrost płac. Ceny statystycznie rosną bardzo powoli, a płace praktycznie stoją w miejscu. Dlatego przyszłoroczna waloryzacja wyniesie tylko 2,14 proc. i kosztować będzie 3,56 mld zł.

Rząd nie posłuchał głosów związkowców z OPZZ, którzy postulowali, by osobom z najniższymi emeryturami przyznać większe podwyżki. Zwłaszcza że pieniądze na ten cel w budżecie na pewno by się znalazły. Warto przypomnieć, że w 2012 r. rząd zaoszczędził na waloryzacji kwotowej ok. miliarda złotych. To dlatego, że przyznał wszystkim emerytom, bez względu na wysokość ich świadczenia, tyle samo - więcej o 51 zł na rękę.

Teraz osoba z najniższą emeryturą dostanie tylko 14 zł więcej, ze średnią - 33 zł. Podwyżki te będą jednak dla emerytów praktycznie nieodczuwalne. Jak zakłada rząd w projekcie budżetu, w przyszłym roku ceny wzrosną o 2,4 proc. Czyli więcej niż renty i emerytury 7 milionów Polaków.





10 września 2013

Słów kilka od Mecenasa Giedrojcia 4

Drodzy Państwo!

W związku z przeładowaniem komentarzy pod poprzednim
postem bardzo proszę o przeniesienie dyskusji pod ten post.

8 września 2013

Słów kilka od Mecenasa Giedrojcia 3

Drodzy Państwo!

W związku z przeładowaniem komentarzy pod poprzednim
postem bardzo proszę o przeniesienie dyskusji pod ten post.




Bardzo przepraszam, że dopiero teraz zamieściłam nowego posta. Ustawiłam automatyczną publikację ale nie zadziałała. 
Ostatnio było mnie na blogu troszkę mniej. Przez całe wakacje pracowałam po 10 -12 godzin .Od ponad dwóch miesięcy miałam pierwsze dni wolne.I po prostu je przespałam :]
Jeszcze raz bardzo Państwa przepraszam za zamieszanie wywołane moją nieobecnością.

Izabela

5 września 2013

Słów kilka od Mecenasa Giedrojcia 2

Drodzy Państwo!

W związku z przeładowaniem komentarzy pod poprzednim
postem bardzo proszę o przeniesienie dyskusji pod ten post.


Adminka Izabela

3 września 2013

Słów kilka od Mecenasa Giedrojcia

 Jak wszyscy wiemy, z inicjatywy ustawodawczej Senatu powstał projekt Ustawy,
mającej na celu zrekompensowanie tj.: zwrot wypłaty zawieszonych świadczeń emerytalnych.
Poniżej list Pana Mecenasa Konrada Giedrojci.
Głos w naszej dyskusji na temat ustway.

Dodam od siebie, że projektowana ustawa ma pomóc osobom z tzw. naliczeniem po 08.01.2009 r. (tak przynajmniej 
wyglądał projekt 2-3 tygodnie temu, nie sądzie aby coś się od tej pory zmieniło), choć sądzę, iż do czasu jej uchwalenia osoby 
te (a przynajmniej większość) na dotychczasowych zasadach odzyska zawieszone wcześniej świadczenia, a zatem ustawa będzie zbędna.
Zresztą krytycznie oceniam ten projekt, bo psuje on prawo, skoro istnieją dotychczasowe instrumenty prawne, które służą wyrównaniu emerytur.

Rzecz tylko w tym, aby ZUS respektował obowiązujące w tym kraju prawo, a nie pisał - za przeproszeniem - dyrdymały i kompletne bzdury o tym, iż 
wyrok TK (nawet w sprawach emerytów z naliczeniem po 08.01.2009 r.) ma skutki tylko "na przyszłość".
Chodzi więc o "egzekucję praw" - szanowanie obowiązującego prawa - a nie pochopne uchwalanie ustaw.

W mojej ocenie projektowana ustawa nie zmienia jednak sytuacji osób z tzw. naliczeniem sprzed 08.01.2009 r., bo projekt ich nie dotyczy (chyba że coś zostało w tzw. międzyczasie zmienione).

Ponadto "skorzystanie" z tej ustawy przez niektóre osoby w mojej ocenie nie będzie stanowiło żadnej podstawy do zwrotu świadczeń, bo gdyby nawet TK miał uchylić tę ustawę, to przecież tym osobom (z naliczeniem po 08.01.2009 r.) ta emerytura i tak się nalezała - nie na
podstawie nowej ustawy, ale dotychczasowych przepisów, o treści uwzględniającej wyrok TK z listopada 2012 r. 

Co do osób z naliczeniem sprzed 08.01.2009 r. uważam, iż główna szansa to nadal Sąd Najwyższy, który może m.in. podjąć specjalną uchwałę w składzie 3 lub nawet 7 sędziów (choć
w to akurat wątpię, bo "zwykła" uchwała w składzie 3 sędziów wystarczy) która ujednolica orzecznictwo i wyjaśnia wątpliwości; może też wystarczyć odpowiednio umotywowany wyrok SN w indywidualnej sprawie.
Rzecz więc w tym, aby przekonać SN, iż wykładnia, rozumienie wyroku TK przez sądy powszechne jest błędna.

Dodam też, iż złożyłem w tej sprawie także skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasbourgu, wskazując na naruszenie zakazu dyskryimacji i prawa własności
przez RP, choć prawa te gwarantuje Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych Wolności."

1 września 2013

Rządowy zamach na nasze emerytury


Obniżki emerytur, jakie planuje Irlandia czy Portugalia, nam nie grożą? One już się dzieją! Rząd nie chce oddać wszystkich pieniędzy pracującym emerytom, którym przed dwoma laty zawieszono wypłatę świadczeń. I jeśli rząd przeforsuje niekorzystne dla Polaków przepisy, przeciętny emeryt może na tym stracić nawet 700 złotych!

Wszystko zaczęło się od ustawy, która od 1 października 2011 roku zakazała emerytom pracować na etacie w dotychczasowej firmie. Seniorzy musieli zdecydować: czy chcą dostawać emeryturę czy pensję. 35 tysięcy osób zdecydowało się na pracę i to im ZUS zawiesił wypłatę świadczeń.
Ta krzywdząca dla emerytów ustawa nie obowiązywała jednak długo. Już rok później Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy były bezprawne i nakazał ZUS-owi odwieszenie emerytur. I owszem, urzędnicy zaczęli wypłacać na nowo świadczenia, tyle że dopiero od listopada 2012 roku. Za ponad rok zawieszenia nikt seniorom pieniędzy nie chce oddać.

Rząd chce oddać, ale...
Gdy emeryci zaczęli masowo pozywać ZUS do sądów o zwrot emerytur wraz z odsetkami, rząd zdecydował, że sprawę ureguluje prawnie. I przygotował projekt specjalnej ustawy, która miała czynić zadość emeryckiej krzywdzie. - Biorąc pod uwagę stopień komplikacji i długotrwałość procedur dochodzenia praw przed sądami powszechnymi oraz fakt, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego odnosi się do grupy społecznej, w stosunku do której szczególna ochrona ze strony państwa jest zasadna, rząd uznał za właściwe podjęcie działań legislacyjnych zmierzających do minimalizacji negatywnych skutków działania niekonstytucyjnej regulacji - czytamy w projekcie rządowej ustawy.
Nie dajmy się jednak nabrać na ten dobroduszny ton urzędników! Rząd postanowił bowiem ograbić emerytów. Tak, ograbić - bo chce oddać zawieszone emerytury, ale bez odsetek za to, że świadczenia nie były wypłacane w terminie. Mało tego, chce wypłacać seniorom ich świadczenia, ale nie doliczając pieniędzy, jakie należałyby im się po waloryzacji!

I znów Trybunał?
- Od początku było wiadomo, że rząd będzie chciał oszukać emerytów - uważa ekspert OPZZ Andrzej Strębski. - Bo przecież gdyby państwo zamierzało oddać emerytom pieniądze, zrobiłoby to zaraz po wyroku Trybunału Konstytucyjnego i nie byłoby całej tej hecy! A na takiej sytuacji państwo korzysta, bo w ten sposób dostało od emerytów nieoprocentowaną, kilkuletnią pożyczkę!
Może tu chodzić o naprawdę ogromne kwoty. Zakłada się, że nawet 35 tys. emerytom państwo winne jest pieniądze. I jeśli nawet odzyskają emerytury, stracą na odsetkach i waloryzacji. Ile? W marcu 2012 roku wprowadzono podwyżkę kwotową - wszystkie emerytury wzrosły o 71 zł brutto miesięcznie. To oznacza, że za dziewięć miesięcy (od marca do listopada 2012 r.) rząd może być winien - doliczając odsetki - nawet 25 milionów złotych!
- Jeśli ustawa w takiej formie wejdzie w życie, to znów zaskarżymy ją do Trybunału Konstytucyjnego - zapowiada Andrzej Strębski. I dodaje: - Nie pozwolimy, by państwo bogaciło się kosztem emerytów.
Trudno nie odnieść wrażenia, że rząd celowo zwleka z oddaniem emerytom ich pieniędzy. Wiadomo, na wypłatę rent i emerytur brakuje pieniędzy. A w tej sytuacji może jeszcze dysponować pieniędzmi pracujących emerytów.
Także rządy innych krajów mają problemy z wypłatą świadczeń dla seniorów. Dlatego Irlandia zdecydowała o tym, by zmniejszyć emerytury państwowe o 10 euro tygodniowo (ok. 43 zł). Sporo. Tyle że tam emeryci dostają od państwa co tydzień nawet 230 euro (miesięcznie ok. 3,6 tys. zł).
Także Portugalia decyduje się na cięcia. O 10 proc. zostaną zmniejszone emerytury - na razie tylko urzędników.