WYSZUKIWARKA

poniedziałek, maja 20, 2013

ZUS nie ma prawa zabrać emerytury z datą wsteczną

Gazeta Prwana
Publikacja: 17 maja 2013
Osoba, która pobierała świadczenia emerytalne jednocześnie w Polsce i innym kraju członkowskim Unii Europejskiej, nie musi zwracać wcześniej otrzymanych należności.
Europejski Trybunał Sprawiedliwości wydał wczoraj wyrok w sprawie Janiny Wencel przeciwko ZUS w Białymstoku. Sprawa została zainicjowana odesłaniem prejudycjalnym Sądu Apelacyjnego – Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Białymstoku.
Ten wystąpił o wykładnię przepisów unijnych dotyczących stosowania systemów zabezpieczenia społecznego do pracowników najemnych, osób prowadzących działalność na własny rachunek i członków ich rodzin przemieszczających się na terenie Wspólnoty.
Sprawa dotyczyła Polki, która w 1975 r. osiedliła się w Niemczech. Tam mieszkał jej mąż zatrudniony na podstawie umowy o pracę. Zainteresowana była zameldowana jednocześnie w Polsce i w Niemczech. W 1990 r. nabyła prawo do polskiej emerytury. Od czasu śmierci męża w 2008 r. niemiecka instytucja ubezpieczeniowa wypłacała jej rentę wdowią, przyznaną m.in. z powodu zamieszkiwania w Niemczech.
W 2009 r. ZUS dowiedział się, że zainteresowana mieszka w Polsce. Na tej podstawie wydał decyzję zabierającą jej prawo do emerytury oraz nakazującą zwrot świadczenia nienależnie pobranego za okres ostatnich trzech lat. Sprawa trafiła do sądu. Trybunał po jej zbadaniu uznał jednak, że żadna instytucja państwa członkowskiego nie może odebrać z mocą wsteczną prawa do emerytury. Nie może także żądać jej zwrotu z powodu równoległego pobierania renty rodzinnej w innym państwie UE. Uznano jednak, że wysokość emerytury otrzymywanej w jednym z krajów Wspólnoty może zostać zmniejszona do kwoty świadczeń pobieranych w innym państwie UE.
Jednocześnie sędziowie zwrócili uwagę, że przepisy unijne nie przeszkadzają w wydaniu decyzji o zmniejszeniu kwoty emerytury pobieranej w pierwszym państwie członkowskim o świadczenia uzyskiwane w innym kraju. Trybunał zwrócił jednak uwagę, że zwrot pieniędzy nie może postawić ubezpieczonego w sytuacji mniej korzystnej niż osobę, której sytuacja nie zawiera żadnego elementu transgranicznego.
– To ważny wyrok dla polskich ubezpieczonych, którzy nadal są zaskakiwani decyzjami ZUS – zauważa Karolina Miara, adwokat z Warszawy.
ORZECZNICTWO
Wyrok Trybunału Sprawiedliwości z 16 maja 2013 r., sygn. akt C-589/10.

sobota, maja 18, 2013

Artykuły z wp.pl

Z ZUS teoretycznie dostaniesz więcej

Doszło do pierwszej waloryzacji pieniędzy zgromadzonych na subkontach w ZUS. Nasze oszczędności wzrosną o 6,27 proc. - podała "Rzeczpospolita".
Subkonta w ZUS powstały w 2011 r., gdy rząd obniżył składkę przekazywaną do funduszy emerytalnych. Po raz pierwszy składki zostały zapisane na tych kontach w czerwcu 2011 r. Do końca zeszłego roku trafiało na nie 5 proc. pensji ubezpieczonych, od początku 2013 r. trafia 4,5 proc.

Waloryzacja środków zgromadzonych na subkontach przebiega w inny sposób niż na podstawowym koncie ZUS. Zależy ona od wzrostu PKB w ciągu ostatnich 5 latach, a w przypadku zwykłych kont od inflacji i wzrostu płac w gospodarce.

- Pierwsza roczna waloryzacja subkont przeprowadzona zostanie według ich stanu na 31 stycznia 2012 r. i uwzględni wszystkie zewidencjonowane składki, jakie wpłynęły na subkonta od początku ich istnienia - powiedział dla "Rzeczpospolitej" Jacek Dziekan, rzecznik prasowy ZUS.

Waloryzacja będzie dotyczyć składek odprowadzonych od maja do grudnia 2011 r. Do każdych 100 zł oszczędności zgromadzonych w tym okresie zostanie dopisane 6,27 zł.

Jednak w kolejnych latach nie ma co się spodziewać podobnego wzrostu. Nie pozwoli na to spowolnienie gospodarcze. - W dłuższym okresie z punktu widzenia zapisów na  kontach dwa czy trzy lata słabszego tempa wzrostu PKB nie mają większego znaczenia. Pytanie, czy raczej w dłuższym terminie uda się utrzymać wysokie tempo wzrostu gospodarczego - tłumaczy dla "Rzeczpospolitej" Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Polska.

Zdaniem głównego ekonomisty Invest-Banku, Wiktora Wojciechowskiego, ciężko ocenić, czy to pozytywna czy negatywna wiadomość. Waloryzacja subkonta jest bardziej kosztowna niż przekazywanie do OFE pieniędzy pochodzących z emisji papierów wartościowych. - To niebezpieczna konstrukcja zwiększająca wydatki publiczne w przyszłości - mówi gazecie.

Na koniec grudnia 2012 r. na subkontach ZUS zgromadzono 26,9 mln zł, było wtedy 12,65 mln subkont.
 
 

Pieniądze, które odkładasz w ZUS, nie są twoje

 

Liczysz na emeryturę z ZUS? Możesz się przeliczyć. Sąd Najwyższy orzekł, że składki emerytalne, które odprowadzamy do państwowego ubezpieczyciela, nie są naszą własnością i nie podlegają konstytucyjnej ochronie własności. Oznacza to, że rząd może z nimi zrobić mu się podoba.
Kwestia składek emerytalnych trafiła do Sądu Najwyższego za sprawą Edwarda H. Mężczyzna osiągnął wiek emerytalny, ale ZUS odmówił mu wypłaty emerytury. Powodem był zbyt krótki okres składkowy. Pan Edward odprowadzał składki przez 16, a nie 25 lat, jak przewiduje ustawa - sprawę opisuje serwis pox.pl.

Niedoszły emeryt odwołał się od tej decyzji, powołując się na Konstytucję RP. Ten najważniejszy w polskim prawie dokument stwierdza (art. 67), że obywatel ma prawo do zabezpieczenia społecznego po osiągnięciu wieku emerytalnego. Ustawa o wypłacie emerytur ma tylko precyzować zakres i formy tego zabezpieczenia, ale nie może być sprzeczna z treścią ustawy zasadniczej. 
Pan Edward powołał się również na konstytucyjną ochronę własności (art. 64) oraz na art. 410 Kodeksu cywilnego: "Świadczenie jest nienależne, jeżeli (...) podstawa świadczenia odpadła lub zamierzony cel świadczenia nie został osiągnięty".

Niedoszły emeryt argumentował, że ustawa nie może ograniczać prawa do emerytury od okresu składkowego, bo jest to niezgodne z Konstytucją. Jeżeli jednak ZUS nie chce wypłacić emerytury, oznacza to, że cel wpłacania składek nie został osiągnięty i powinny one zostać zwrócone. Pan Edward wyliczył, że należy mu się zwrot 200 tys. zł plus odsetki.

To nie są nasze pieniądze

Powód przegrał sprawy w kolejnych instancjach sądów. Nie dość, że nie odzyskał żadnych pieniędzy, to jeszcze zasądzono mu do zapłaty 2700 zł kosztów postępowania. Nie pomogła skarga do Sądu Najwyższego, który ostatecznie przyznał rację ZUS.

Jak argumentował sąd, składki, które płacimy z naszych pensji i odkładamy na emeryturę, nie są naszą własnością, tylko daniną publiczną. Oznacza to, że nie podlegają konstytucyjnej ochronie i nie można liczyć na ich zwrot.

Sąd przemówił, sprawa skończona

"Składki na ubezpieczenie emerytalne odprowadzane do funduszu nie są prywatną własnością członka funduszu, a pochodzą z podziału przekazywanej Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych składki na to właśnie ubezpieczenie i przeliczone na jednostki rozrachunkowe stanowią podstawę nabywania przez członka funduszu uprawnień cząstkowych do przyszłej emerytury do czasu nabycia prawa do całości środków zgromadzonych na indywidualnym koncie" - napisał Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku.

- Decyzje Sądu Najwyższego są ostateczne, nie podlegają już zaskarżeniu, ale poglądy w nich wyrażone mogą być rozważane pod kątem ich zdolności z Konstytucją - powiedział Wirtualnej Polsce dr Ryszard Piotrowski z Katedry Prawa Konstytucyjnego UW. Zdaniem eksperta taka analiza wymaga jednak czasu i nie można jej dokonywać pobieżnie.

Czy  pieniądze przyszłych emerytów są bezpieczne?

Wyrok Sądu Najwyższego wskazuje na to, że osoby, które nie będą wystarczająco długo odprowadzać składek do ZUS, mogą pożegnać się z państwową emeryturą. Pewnym pocieszeniem pozostałyby wówczas środki zgromadzone w OFE, których status jest znacznie bliższy własności prywatnej - to znaczy podlegają dziedziczeniu. Zdaniem rządu jednak to państwo lepiej zadba o nasze emerytury.

- Gwarancją bezpiecznej emerytury, co ktokolwiek na ten temat powie, jakikolwiek komentator czy polityk, jest ZUS i państwo, i dobrze o tym wiemy - przekonuje premier Donald Tusk.

Gdyby wierzyć premierowi, to dokonane niedawno przeniesienie części środków z OFE na subkonta ZUS wydaje się uzasadnione. Z drugiej strony jeżeli środki z OFE zostają przejęte przez ZUS, istnieje obawa, że w przyszłości rząd uzna te pieniądze za swoją własność.

- Za zapisami na subkontach w ZUS nie kryją się żadne aktywa. W tym sensie zapisy te nie różnią się niczym od I filaru w ZUS - mówi prof. Wojciech Otto z wydziału Nauk ekonomicznych UW.

Środki na subkontach ZUS podlegają dziedziczeniu i innym zasadom waloryzacji niż I filar. W środę ogłoszono, że waloryzacja za pierwszy rok wyniosła 6,27 proc., ale zdaniem eksperta to rozwiązanie bardzo różni się od systemu kapitałowego.

- Do poprzedniej obietnicy stu złotych rząd dopisuje kolejne kilka złotych. To jest zasada inflacji obietnic rządu, nie można tu mówić o stopie zwrotu - ocenia prof. Otto. 

 

 

czwartek, maja 16, 2013

Drodzy Państwo!


W związku z przeładowaniem komentarzy pod poprzednim
 
postem bardzo proszę o przeniesienie dyskusji pod ten post.


Adminka Izabela

piątek, maja 10, 2013

Stowrzyszenie

Drodzy Państwo!
Nadal szukam osób chętnych na 
CZŁONKÓW ZAŁOŻYCIELI
W tej chwili zgłosiło się do mnie 12 osób. 
Potrzebujemy jeszcze przynajmniej 5 osób.


Bardzo proszę osoby chętne na członków założycieli o zgłaszania się do mnie na maila: emerytura.zawieszenie@wp.pl.
W temacie wiadomości proszę wpisać  STOWARZYSZENIE.
 
Kolejna  sprawa to miejsce spotkania.
Myślę, że najlepsza będzie klasa w szkole.'
Jeśli ktoś z Państwa ma możliwość wynajęcia takiej sali na kilka godzin bardzo proszę o kontakt.
Powinniśmy już być na finiszu zakładania stowarzyszenia.
 
Bez osób chętnych na 
członków założycieli
i spotkania 
nie założymy stowarzyszenia 
A co za tym idzie nadal będziemy walczyć w pojedynkę.


poniedziałek, maja 06, 2013

Drodzy Państwo!


W związku z przeładowaniem komentarzy pod poprzednim
 
postem bardzo proszę o przeniesienie dyskusji pod ten post.


Adminka Izabela

niedziela, kwietnia 28, 2013

Stowarzyszenie część 3

Drodzy Państwo!


Nadal szukam osób chętnych na 
CZŁONKÓW ZAŁOŻYCIELI
W tej chwili zgłosiło się do mnie 10 osób. 
Potrzebujemy jeszcze przynajmniej 5 osób.


Bardzo proszę osoby chętne na członków założycieli o zgłaszania się do mnie na maila: emerytura.zawieszenie@wp.pl.
W temacie wiadomości proszę wpisać  STOWARZYSZENIE.

środa, kwietnia 24, 2013

Po raz kolejny o STOWARZYSZENIU

Drodzy Państwo!
W maju planujemy spotkanie w Warszawie.
Tematem przewodnim będzie stowarzyszenie i jego założenie.

Nadal szukam osób chętnych na 
CZŁONKÓW ZAŁOŻYCIELI

- potrzebujemy 15 chętnych osób – najlepiej z warszawy i okolic.
- założą i zarejestrują stowarzyszenie
- osoby te wybiorą tymczasowy zarząd, uchwalą statut
Zarząd stały wybierzemy w najbliższym możliwym terminie – podczas „zlotu” emerytów

sobota, kwietnia 20, 2013

Artykuł z Gazety Prawnej

 Artykuł ze strony Gazety prawnej
Poniżej zamieszczam wybrane fragmenty dotyczące zawieszonych emerytów.
Autor:  Ewa Maria Radlińska

Od 2008 r. trwa kryzys – nic nowego. Jest i Trybunał Konstytucyjny, któremu już od lat zarzuca się orzekanie po myśli parlamentu – też nic nowego. Ale niecałe dwa tygodnie temu stała się rzecz bez precedensu: prezes TK Andrzej Rzepliński publicznie powiedział, że trybunał – powołany przecież do ochrony konstytucji, a nie kontroli kondycji finansowej państwa – powinien uwzględniać w swoim orzecznictwie stan finansów państwa, bo gospodarka dołuje i spadają dochody budżetu. W konsekwencji to na sąd konstytucyjny przerzucany jest ciężar oceny możliwości wprowadzenia rozwiązań antykryzysowych.
Rzepliński przekonywał podczas Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK, że równowaga budżetowa jest samodzielną wartością konstytucyjną. Dodał również, że w swoich wyrokach TK musi uwzględniać obowiązki prorozwojowe państwa, do których zaliczył m.in. bezpieczeństwo energetyczne i budowę autostrad. Przemówienie spodobało się prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, który wyraził wdzięczność za to, że TK zważa na ograniczenia finansowe państwa.
– W trybunale nie rozważamy, czy orzec korzystnie dla Skarbu Państwa, badamy konstytucyjność przepisu. Jeżeli jest niekonstytucyjny, to nawet jeśli pociąga za sobą wydatki budżetowe, nie powstrzymuje nas to przed stwierdzeniem, że jest niezgodny z ustawą zasadniczą. Wówczas odraczamy utratę mocy obowiązującej przepisu, tak by Skarb Państwa mógł się na to przygotować – przekonywał DGP jeszcze przed zgromadzeniem Andrzej Rzepliński.
– Z orzecznictwa trybunału jednak wynika, że dba o budżet państwa. Jeżeli sędziowie mają dylemat, z reguły orzekają korzystnie dla państwa – wskazuje Marek Chmaj, konstytucjonalista ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej...


...Oczywiście zdarzają się wyroki niekorzystne dla państwa, jednak jest ich mniej. Orzeczeniem pociągającym za sobą wypłatę była sprawa rozpatrywana w TK w listopadzie 2012 r. Wyrok sądu konstytucyjnego był korzystny dla tysięcy emerytów, którzy w latach 2009–2010 skorzystali z prawa do świadczenia bez konieczności rezygnacji z pracy. Dla finansów państwa oznacza to, że zaoszczędzone miliony będą musiały zostać zwrócone. Szacuje się, że może chodzić o kwotę 640 mln zł.

Obciążeni lojalnością

Adwokat Jerzy Naumann podkreśla, że należy pamiętać o tym, że trybunał to strażnik konstytucji, a nie sędzia, który decyduje, ile racji przyznać obywatelom, a ile państwu.
Poza tym trybunał zna skutki finansowe uznania niekonstytucyjności przepisów, bo jeśli wyrok uchylający oznacza konieczność poniesienia przez państwo dodatkowych wydatków, prezes TK zobowiązany jest do zapytania premiera o to, jakie środki będą konieczne do wykonania wyroku. Może więc określić termin utraty mocy obowiązującej przez wadliwy przepis po zapoznaniu się z opinią rządu. W takiej sytuacji parlament ma czas, aby poprawić przepisy. – Każdy sąd, nie tylko trybunał, wydając wyrok, ma obowiązek baczyć na skutki swego orzeczenia: zarówno bezpośrednie, jak i dalsze – wskazuje Naumann.
– Ustawa zasadnicza wymaga, by orzeczenia trybunału uwzględniały – wśród innych wartości konstytucyjnych – także zachowanie równowagi budżetowej, ale nie kosztem ochrony praw człowieka – mówi konstytucjonalista Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego.
Granica jest jednak cienka. Stanisław Dąbrowski, pierwszy prezes Sądu Najwyższego, przemawiając podczas Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK, podkreślił, że trybunał nie powinien nadużywać argumentów finansowych do kontroli prawa.
Eksperci są podzieleni. Jedni stwierdzają kategorycznie, że przepis jest zgodny albo niezgodny z ustawą zasadniczą bez względu na to, ile to będzie kosztować. I to jest najważniejsze przy rozpoznawaniu spraw przez trybunał. Inni zwracają uwagę, że aspekt finansowy jest w końcu jednym ze skutków orzeczeń i nie sposób od tego uciec. Problem jednak w tym, w jakim zakresie ten aspekt powinien być albo nie być przesądzający przy wyrokowaniu.
A na to nie ma prostej odpowiedzi. – Albo konstytucja, albo dobro budżetu. Kierując się tym drugim, łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której Sejm uchwala ustawę, która odbiera obywatelom wszystkie oszczędności posiadane w bankach, zaś trybunał orzeka, że sytuacja budżetu jest ważniejsza niż konstytucyjna ochrona własności – przestrzega poseł Piotr Zgorzelski z PSL, który reprezentował grupę posłów w jednej z ostatnich spraw przed TK.
Jak decyzja się waży i jakie argumenty padają za określonym wyrokiem? Tego nie wiadomo, gdyż jest to tajemnica sali narad. Dopóki jednak monopol na wybór sędziów TK będzie miał Sejm, dopóty kontrola konstytucyjności norm będzie dokonywana z propaństwowym spojrzeniem. Modelowo, z chwilą przywdziania trybunalskiej togi, sędziowie są zobowiązani chronić konstytucję, a nie interesy grup parlamentarnych.
Problem jednak w tym, że trudno całkowicie się od tego odciąć. – W składzie pojawiają się więc nosiciele poglądów większości parlamentarnej – przyznaje prawnik Genowefa Grabowska z Uniwersytetu Śląskiego. Taka jest jednak cena wpisanej w demokrację procedury dzielenia łupów przez duże partie polityczne. – W efekcie mówi się, że trybunał to przedłużenie sposobu myślenia opcji politycznych. Sędziowie TK – osoby wyróżniające się wiedzą prawniczą – nie powinny jednak zapominać, że od troski o budżet jest rząd. Marzenie o TK wypranym z polityki jest nieosiągalne – dodaje Grabowska.
Choć stworzenie organu w pełni niezależnego od wpływów politycznych i konkretnych interesów nie jest możliwe, to jednak są pomysły na jego odpolitycznienie. Właśnie ważą się losy zmian w procedurze zgłaszania osób na kandydatów na sędziów TK. Problem w tym, że dotyczą one jedynie etapu początkowego, podczas gdy decydujący jest etap końcowy. On zaś pozostaje bez zmian: sędziego wybiera i wybierać będzie, jeżeli nowa ustawa o Trybunale Konstytucyjnym wejdzie w życie, Sejm. – Aby się od tego odciąć, należy zmienić konstytucję, a do tego potrzeba większości w Sejmie i Senacie – wskazuje Chmaj. I to większości trudnej do zgromadzenia, tym bardziej że parlamentowi taka zmiana z pewnością nie byłaby na rękę, a nawet byłaby kłopotliwa.
Wyroki TK zależą i będą zależeć zatem w dużej mierze od kultury prawnej i moralnej konkretnego sędziego. – Zawsze będzie tak, że na wokandę TK będą wchodziły sprawy, które obciążą sumienie sędziów. Tylko ono im podpowie, jaką przyjąć optykę. Mamy prawo, my – obywatele, oczekiwać, aby było to patrzenie słuszne, sprawiedliwe i apolityczne – podkreśla Jerzy Naumann. Dodaje, że sumienie sędziów konstytucyjnych powinno być najwyższej próby. Jeśli ten warunek jest spełniony, to – zakładając kompletność wiedzy i doświadczenia życiowego sędziów TK – obywatele powinni czuć się bezpieczni.
Jednak tak naprawdę należy sięgnąć głębiej: trzeba tworzyć dobre prawo, aby TK nie miał dylematów natury politycznej. – Trybunał jest sądem konstytucyjnym, nie instancją, która ma rozwiązywać tragikomedię prawa serwowaną przez ustawodawcę. Trybunał to nie garaż, którego zadaniem jest naprawianie ułomnego prawa, które schodzi z taśmy produkcyjnej Sejmu. To jest poważna instytucja – podkreśla Naumann.
Dodaje, że wadliwe u swojego zarania prawo uchwalane przez ustawodawcę zmusza Trybunał Konstytucyjny do podejmowania decyzji natury politycznej. – To nie jest dobra dla demokracji ścieżka – przestrzega.

środa, kwietnia 17, 2013

Sądowe pozwy. Kiedy emeryci odzyskają swoje pieniądze?

Artykuł ze strony: Gazeta.pl Kraków
Autor: Dominika Wantuch



30 tys. emerytów w kraju czeka na zwrot zawieszonych niezgodnie z prawem świadczeń. W Krakowie składają sądowe pozwy. Rząd jednak zapewnia, że pieniądze zwróci.
- Emerytura to pieniądze, które mi się należą, na które pracowałem całe życie. Tymczasem politycy bezprawnie mi je zabrali. Tylko dlatego, że jestem zdrowy i chcę robić coś pożytecznego, a nie siedzieć bezczynnie w domu - denerwuje się pan Stanisław z Krakowa. O odzyskanie zawieszonej przez rząd emerytury walczy od listopada 2012 r. Do tej pory bezskutecznie.

W 2009 roku Ministerstwo Pracy pod kierownictwem Jolanty Fedak pozwoliło osobom, które osiągnęły wiek emerytalny, jednocześnie pracować w dotychczasowym zakładzie pracy i pobierać emeryturę. Z takiej możliwości skorzystał m.in. pan Stanisław. Dwa lata później jednak ta sama minister zakazała łączenia pensji z emeryturą. - I ja, i wielu moich kolegów z pracy stanęliśmy przed wyborem: albo praca, albo emerytura. Teoretycznie mogliśmy zwolnić się np. na jeden dzień, ale w praktyce wiadomo było, że nie zostaniemy zatrudnieni na dotychczasowych zasadach. Wszyscy wybraliśmy pracę - opowiada pan Stanisław. Razem z nim w całej Polsce taką decyzję podjęło ok. 30 tys. emerytów. Rząd zawiesił im wypłacanie emerytur w październiku 2011 r. 

Batalia o odzyskanie zaległych pieniędzy

Zawieszenie trwało 13 miesięcy. W listopadzie 2012 r. Trybunał Konstytucyjny uznał ustawę za niekonstytucyjną. ZUS odwiesił emerytury. Jednocześnie emeryci rozpoczęli batalię o odzyskanie zaległych pieniędzy. Do dziś to się nie udało. W przypadku pana Stanisława chodzi o ok. 25 tys. zł. Plus odsetki. - Od listopada odbijam się od ściany. Pisma, telefony, wizyty w ZUS nie przynoszą rezultatów. Wciąż w pismach od urzędników czytam albo o późniejszym terminie rozpatrzenia sprawy, albo o "niejednoznacznych stanowiskach interpretacyjnych w sprawie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego" - denerwuje się mężczyzna.

Oficjalnie ZUS twierdzi, że "wyrok TK wywiera skutki prawne od dnia ogłoszenia - czyli na przyszłość, dodatkowo ani sentencja wyroku, ani jego uzasadnienie nie odnosi się do kwestii wypłaty wyrównania za okres wcześniejszy, dlatego ZUS nie widzi podstaw do jego wypłacenia" - czytamy w piśmie przesłanym przez Annę Szaniawską, rzeczniczkę prasową ZUS.

Prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości, nie ma jednak wątpliwości, że przepis ustawy nie stał się niekonstytucyjny w dniu ogłoszenia go przez TK niezgodnym z prawem, ale w dniu jego wejścia w życie, czyli w 2011 r. - Na to powinni powoływać się emeryci w sądzie. W mojej opinii mają duże szanse na wygraną - mówi prof. Ćwiąkalski.

Prawo do wypłaty

Niektórym już się udało. Swoje sukcesy opisują na emeryturazawieszenie.blogspot.com. 
Inni, jak pan Stanisław, zapowiadają, że pójdą do sądu. - Zdecydowałem się na to po ostatniej opinii ZUS, w której odmówiono uchylenia decyzji o zawieszeniu emerytury. To poniżające. Zmusza się nas, żebyśmy sądzili się o własne pieniądze. ZUS gra na zwłokę i sądzi, że jako ludzie starsi przestraszymy się całej tej papierkowej roboty, rozpraw, chodzenia po sądach - mówi pan Stanisław.

Tymczasem Ministerstwo Pracy, które przez długi czas uchylało się od odpowiedzi na temat zaległych emerytur i o opinię poprosiło Rządowe Centrum Legislacji, postanowiło właśnie, że przygotuje ustawę, która pozwoli wypłacić emerytom zawieszone świadczenia. - Analiza stanowiska RCL wskazuje, że osobom zainteresowanym przysługuje prawo do wypłaty zawieszonej emerytury od dnia ogłoszenia wyroku TK w Dzienniku Ustaw. Jednocześnie RCL stwierdziło, że możemy podjąć działania legislacyjne niwelujące negatywne skutki niekonstytucyjnych regulacji. Dostaliśmy właśnie zielone światło od Zespołu ds. Programowania Prac Rządu i zaczynamy pracę nad ustawą, która umożliwi wypłatę zawieszonych emerytur - tłumaczy 
Janusz Sejmej, rzecznik MPiPS.

Ustawa w powijakach

Ministerstwo poprosiło już ZUS o dokładne dane: jaka kwota będzie do zwrotu i ilu osobom należą się pieniądze. Na razie nie wiadomo, co z ewentualnymi odsetkami. Nie wiadomo też, kiedy projekt ustawy wejdzie pod obrady. - Trudno mówić na razie o szczegółach - mówi Sejmej.

Trudno mówić też o szczegółach decyzji senackiej komisji ustawodawczej, która w środę postanowiła, że przygotuje ustawę analogiczną do ustawy MPiPS. Ustawa senatorów, choć może pozwolić na szybszy zwrot świadczeń (podobnie jak plany ministerstwa), jest na razie w powijakach, a odpowiedzi, czy zwrot zaległych emerytur wytrzyma budżet, nie ma.

Co na to sami emeryci? - Mamy nadzieję, że dożyjemy dnia, w którym posłowie i senatorowie oddadzą nam nasze pieniądze - mówią.