Gazeta prawna
Publikacja: 25 czerwca 2013
Bożena Wiktorowska
Nadal nie jest rozwiązana sprawa wypłaty zaległych świadczeń zawieszonych im przez ZUS na podstawie przepisów uznanych za niekonstytucyjne. W sądach ubezpieczeń społecznych część uprawnionych wygrywa sprawy, otrzymując zaległe emerytury za okres prawie 14 miesięcy. Zdarza się jednak także, że pozwy takie są oddalane. Z tego powodu niezbędna jest interwencja rządu, aby uporządkować, kto i jakiej wysokości może otrzymać wstrzymane wypłaty.
– Seniorzy są grupą wymagającą specjalnej ochrony ze strony państwa. Z tego względu resort pracy podjął się przygotowania ustawy określającej zasady wypłaty zawieszonych świadczeń.
Jej projekt ustawy powinien być skierowany do konsultacji w połowie
lipca – zapewnia Marek Bucior, wiceminister pracy i polityki społecznej.
Różne oceny
Przyczyną
zamieszania jest art. 28 ustawy z 16 grudnia 2010 r. o zmianie ustawy o
finansach publicznych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. nr 257, poz.
1726). Na jego podstawie do ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i
rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wprowadzono art. 103a.
Przepis ten zaczął obowiązywać od 1 stycznia 2011 r. Na jego podstawie
zawieszano wypłatę emerytur bez względu na wysokość przychodów, jeśli uprawniony nie zwolnił się z pracy i łączył ją z pobieraniem świadczenia.
Ustawodawca
nałożył na emerytów obowiązek dostarczenia do końca września 2011 r.
świadectwa pracy potwierdzającego zakończenia zatrudnienia. Jeśli
dorabiający nie wywiązał się z tego obowiązku, ZUS zawieszał mu wypłaty,
poczynając od 1 października 2011 r.
Przepisy te
zostały jednak uznane jako niezgodne z ustawą zasadniczą. Trybunał
Konstytucyjny wydał wyrok w tej sprawie 13 listopada 2012 r. (sygn. akt K
2/12). Po jego publikacji ZUS wznowił wypłatę zawieszonych świadczeń,
poczynając od 22 listopada 2012 r. Nie została jednak rozwiązana sprawa
zaległych pieniędzy. Co więcej, z punktu widzenia przepisów utrata mocy
obowiązującego przepisu następuje dopiero z chwilą wejścia w życie
orzeczenia TK, a nie wcześniej.
Profesor Marek
Safjan nie ma wątpliwości, że takie orzeczenie ma charakter
prawotwórczy. Także inni eksperci wskazują, że dopiero z dniem ogłoszenia
następuje utrata mocy obowiązującego przepisu. Dopiero od tego momentu
ma on wpływ na sytuację emerytów. Na ten aspekt zwróciło uwagę Rządowe
Centrum Legislacyjne, jednocześnie wskazując konieczność zmiany
przepisów. Nie zapadałyby wówczas różne wyroki sądów dotyczące zaległych
świadczeń.
ZUS wypłaca
–
Mnie się udało. Wygrałem w sądzie apelacyjnym z ZUS. I dzięki temu już
otrzymałem zaległe wypłaty za okres od października 2011 r. – tłumaczy
Marian Strudziński z Radomia, pracujący w urzędzie miasta emeryt, który w
tej sprawie zapoczątkował ogólnopolską akcję przeciwko ZUS.
Wskazuje,
że sądy przyznają prawo do wypłaty zaległych świadczeń wyłącznie
osobom, które przeszły na emeryturę w okresie od 8 stycznia 2009 r. do
31 grudnia 2010 r. W tym czasie obowiązywały bowiem przepisy
umożliwiające łączenie aktywności zawodowej z pobieraniem świadczeń z
ZUS. W ten sposób państwo chciało zachęcić osoby starsze do dłuższej
pracy.
– Kiedy okazało się, że rząd zaczyna za
wszelką cenę szukać oszczędności, zabrano nam prawa nabyte. I tylko
dzięki wyrokowi trybunału, który uznał wspomniany przepis za
niekonstytucyjny, nie tylko otrzymuję świadczenia na bieżąco, ale także
dostałem zaległą wypłatę – dodaje Marian Strudziński.
Podkreśla,
że do ZUS zgłaszają się także osoby, które były w podobnej sytuacji,
ale nie podjęły wcześniej walki o odwieszenie emerytury. Nie chciały
bowiem zostać zwolnione z pracy przez firmę, gdyby ta dowiedziała się o
tym, że mają stałe źródło dochodu. Takie sytuacje nie należały do rzadkości.
–
Kiedy po wyroku trybunału zakład rozpoczął wypłatę wszystkich
zawieszonych świadczeń osobom, które nabyły prawo do nich przed 1
stycznia 2011 r., zaczęli się do mnie zgłaszać zainteresowani, którzy
chcieli odzyskać zaległe emerytury. Tylko w Radomiu ujawniło się
dziesięć takich osób. Ile ich będzie w całym kraju, trudno oszacować –
zauważa Marian Strudziński.
Z danych ZUS wynika, że w
październiku 2011 r. wstrzymano wypłatę świadczeń aż 35 tys. emerytom,
którzy nie zwolnili się z pracy. Łączna kwota zawieszonych wypłat wynosi
813,1 mln zł (bez waloryzacji w 2012 r.).
Kasacja od wyroku
Ubieganie
się o wypłatę nie jest proste. Niezawisłe sądy pracy i ubezpieczeń
społecznych oceniają bowiem każdą sprawę indywidualnie.
– Docierają do mnie sygnały od emerytów o przegranych postępowaniach – zauważa Karolina Miara, adwokat z Warszawy, która pomaga grupie poszkodowanych przez zmianę przepisów.
Sądy
nie zgadzają się na ich wznowienie wobec osób, które nabyły prawo do
emerytury przed 8 stycznia 2009 r. Wówczas bowiem obowiązywały przepisy
nakazujące zwolnienie się z pracy osobom kończącym aktywność zawodową.
Tak było w przypadku sprawy rozpatrywanej przez Sąd Apelacyjny w
Poznaniu (wyrok z 7 marca 2013 r., sygn. akt III AUa 2/13). Sędziowie
odmówili wznowienia sprawy przeciwko ZUS, bo zainteresowana nie nabyła
prawa do świadczenia w okresie od 8 stycznia 2009 r. do 31 grudnia 2010
r. Tym samym więc miała obowiązek rozwiązania stosunku pracy (jeśli
chciała pobierać świadczenie). Co więcej, sędziowie zwrócili uwagę, że
wiele osób błędnie utożsamia datę nabycia prawa do emerytury z terminem
jej wypłaty.
– Może się zdarzyć tak, że osoba, która
nabyła i zrealizowała prawo do świadczenia w okresie obowiązywania
przepisów, które nie zmuszały do poinformowania o tym firmy, także
przegra sprawę. W takiej sytuacji powinna złożyć kasację do Sądu
Najwyższego – dodaje Karolina Miara.
Z odwołania do
SN chciał skorzystać też ZUS (wyrok z 24 kwietnia 2013 r., sygn. akt II
UK 299/12). Sprawę, o której już informował DGP („ZUS przegrywa w
sprawie zawieszenia emerytury”, DGP nr 119/2013), przegrał.
–
Także w mojej sprawie ZUS złożył kasację. Czekam więc na nową ustawę,
która raz na zawsze rozwiąże problem z zaległymi wypłatami – dodaje
Marian Strudziński.