Poniższy artykuł pochodzi z Gazety Wyborczej z dnia 5 lutego
Specjalnie dla Państwa przepisałam artykuł z papierowego wydania.
Autorzy:
Leszek Kostrzewski
Piotr Miączyński
ZUS odmawia ci wypłaty emerytury lub
renty? A może nie chce zwrócić pieniędzy po niekorzystnym wyroku Trybunału
Konstytucyjnego? Sprawdź, jak się skutecznie odwołać od decyzji Zakładu
Pani Bożena otrzymała z ZUS decyzję, że nie dostanie
emerytury. – Pytam dlaczego, a oni: bo nie, nie spełnia pani warunków. Znów się
pytam: jakich warunków? I tu zaczęli mówić do mnie jakimś urzędowym językiem, z
którego nic nie rozumiałam. Podałam ZUS do sądu. I niedawno wygrałam. Mają mi
płacić emeryturę na bieżąco, a dodatkowo mam dostać też zaległe świadczenia od
czasu, kiedy złożyłam wniosek – opowiada pani Bożena. Nie ona jedna wygrała z
ZUS. Tylko wI półroczu 2011 r. Zakład wydał 4 831 750 decyzji. W tym samym
czasie wniesiono 59 151 odwołań. W4161 przypadkach ZUS uznał odwołanie i
zmienił decyzję na korzystną dla skarżących.
W12 858 przypadkach, co stanowi 21,74 proc. odwołań
złożonych w tym okresie, decyzje Zakładu zostały zmienione wskutek prawomocnych
orzeczeń sądów.
Aż 28,5 tys. Polaków odwołało się w 2011 r., gdy ZUS
nie uwzględnił ich wniosków w sprawie renty z tytułu niezdolności do pracy
(m.in. z powodu odmowy przyznania, złego przeliczenia itp.). Ilu wygrało?
Prawie co trzeci, bo ponad 8,4 tys. Ostatnio największe emocje wzbudza sprawa
emerytów, którym ZUS od października 2011 r. zawiesił świadczenia. O co chodzi?
Ministerstwo Pracy w 2010 r. przygotowało przepisy o
zakazie łączenia pensji z emeryturą. To o tyle dziwne, że to samo ministerstwo
w styczniu 2009 r. pozwoliło pobierać emeryturę, a jednocześnie bez zwalniania
się zarabiać dalej w dotychczasowym miejscu pracy. Był to element programu
„50+”. Rok później resort zmienił zdanie. Emeryci musieli do końca września
2011 r. odejść z pracy. Jeżeli się nie zwolnili, to od października 2011 r. ZUS
zawieszał im emeryturę.
Wydawało się, że świadczenia odzyskają po wyroku
Trybunału Konstytucyjnego z listopada 2012 r., który uznał działania resortu za
bezprawne.
Zdaniem Trybunału wprowadzenie przepisów, które na
początku pozwoliły Polakom pobierać pensję i emeryturę, a niedługo potem tego
im zakazały, jest niezgodne z zasadą ochrony zaufania obywatela do państwa.
Aby odzyskać emeryturę, trzeba było jedynie wystąpić o
to z odpowiednim wnioskiem do ZUS – fachowo nazywa się to „skarga o wznowienie
postępowania”. Kto jeszcze tego nie zrobił, powinien się pośpieszyć.
Tyle że ZUS wypłaca emerytury tylko od momentu wydania
orzeczenia Trybunału, czyli od 22 listopada 2012 r. Nie chce oddać zaległych świadczeń,
których przez ponad rok nie wypłacał (od października 2011 r. do 21 listopada
2012 r.).
– Nie widzimy do tego podstaw – usłyszeliśmy w
centrali.
Decyzję Zakładu mógłby zmienić resort pracy. Janusz
Sejmej, rzecznik obecnego ministra pracy Władysława Kosiniaka-Kamysza,
przyznaje, że resort wypłaciłby zaległe emerytury, gdyby Trybunał jasno w
uzasadnieniu wyroku o tym napisał. A że jasno nie napisał, to na razie... nie
wypłaca. – Mamy różne opinie w tej sprawie. Większość, niestety, wskazuje, żeby
nie wypłacać – mówi Sejmej.
O tym, co dalej zrobić z emerytami, ma zadecydować
ostatecznie Rządowe Centrum Legislacji. Resort pracy wysłał do niego prośbę o
opinię. Pyta, czy ma zaległości wypłacać, czy nie. Centrum jeszcze nie
odpisało. – Odpowiedź dla ministra pracy i polityki społecznej jest w trakcie
opracowywania – oświadczyła nam 22 stycznia Barbara Trojanowska-Wysocka z RCL.
Zaległości, które ewentualnie resort miałby wypłacić, mogą osiągnąć nawet 700
mln zł. Sprawa dotyczy aż 25 tys. Polaków. „Zachowanie ministra pracy jest
trudne do zrozumienia przez osoby, którym bezprawnie zawieszono wypłatę
należnych emerytur” – napisał w opinii Przemysław Hinc, doradca podatkowy z PJH
Doradztwo Gospodarcze. „Dziwi to zwłaszcza dlatego, że wcześniej już na etapie
projektu wnoszonego do Sejmu wątpliwości zgłaszali eksperci. Zatem minister
pracy musiał mieć świadomość, że jeśli Trybunał uzna przepis za
niekonstytucyjny, to będzie zobowiązany do zwrotu należnych świadczeń. Trzeba
zwrócić uwagę na to, że przepis ten nie stał się niezgodny z konstytucją
dopiero od chwili ogłoszenia wyroku przez Trybunał Konstytucyjny, ale był taki
już od chwili jego uchwalenia. A skoro tak, to zawieszenie emerytur było
niezgodne z prawem i emerytom należy się ich zwrot, i to nie od dnia złożenia
wniosku, ale od chwili, od której mieli do niej prawo. Gdyby resort pracy nie
przyczynił się do stworzenia bubla prawnego, to teraz nie miałby problemu ze
zwrotami niewypłaconych emerytur. Jeśli wówczas ktoś okazał się na tyle
bezmyślny, by podjąć decyzję o zawieszeniu emerytur osobom, które nie
zrezygnowały z pracy, i to wbrew zdroworozsądkowym głosom ekspertów, którzy
wskazywali na możliwość niekonstytucyjności takiego rozwiązania, to powinien
teraz mieć odwagę i nie zasłaniając się problemami proceduralnymi, jak
najszybciej oddać emerytom należne świadczenia” – pisze Hinc.
Ekspert tłumaczy też, czy emeryci, gdy już uda się im
odzyskać zaległe emerytury, mają szansę dostać je wraz z odsetkami za zwłokę.
„Niestety, może się okazać, że odzyskanie odsetek od niewypłaconych świadczeń
emerytalnych napotka pewne trudności, gdyż ZUS wskazuje na to, że zawiesił
wypłatę emerytur zgodnie z wówczas obowiązującym prawem. W takim przypadku
trzeba będzie odsetek dochodzić w odrębnym postępowaniu, na podstawie przepisów
kodeksu cywilnego, które stanowią, że za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z
prawem działanie lub zaniechanie wwykonywaniu władzy publicznej
odpowiedzialność ponosi skarb państwa” – kończy Hinc.
Już wiadomo, że niezależnie od opinii Rządowego Centrum
Legislacji na żadne pieniądze wypłacone dobrowolnie przez resort pracy nie mogą
liczyć inni poszkodowani, np. ci, którzy po decyzji ministerstwa o zakazie
łączenia pensji z emeryturą wybrali emeryturę i musieli zwolnić się z pracy.
Tutaj aby dostać odszkodowanie, trzeba pójść do sądu.
Innej drogi nie ma.
Natomiast osoby, którym zabrano emeryturę i które
jeszcze przed wyrokiem Trybunału na własną rękę poskarżyły się do sądu, obecnie
nie dostają ani zaległych emerytur, ani bieżących. – Nie możemy im wypłacać
pieniędzy, dopóki nie zakończą postępowania przed sądem – tłumaczy się ZUS.
Uwaga! Poszkodowani założyli tymczasem
stronę internetową, na której zamieszczają rady, jak dalej postępować:
emeryturazawieszenie.blogspot.com.
Niedawno Polska przegrała też wiele spraw przed
Trybunałem w Strasburgu. Trybunał stwierdził, że ZUS narusza zasady dobrej
administracji. Poszkodowani dostali średnio po 12 tys. euro odszkodowania.
Chodzi o wystąpienie do ZUS o wcześniejszą emeryturę
ze względu na konieczność opieki nad przewlekle chorym dzieckiem. Ludzie
przedstawiali zaświadczenia lekarskie stwierdzające, że dziecko wymaga stałej
opieki. ZUS emeryturę przyznawał. Jednak po kilku-kilkunastu miesiącach ją
odbierał.
Poszkodowani skarżyli się do sądów, a te uznawały, że
ZUS działał zgodnie z prawem, bo może cofnąć świadczenie, jeśli uzna, że
zostało nienależnie przyznane. W końcu sprawa trafiła do Trybunału w
Strasburgu.
Trybunał przyznał, że skoro błąd był zawiniony przez
urzędnika, to nie może być tak, że ciężar tego błędu spada na obywatela.
Skarżący zaufali urzędowi, zrezygnowali z pracy i
odpowiednio ułożyli swoje życie. Po tym jak ZUS odebrał im emeryturę, zostali
bez środków do życia z chorym dzieckiem na utrzymaniu.
To właśnie zabieranie przez ZUS już przyznanych rent,
emerytur czy innych świadczeń do niedawna najbardziej bulwersowało opinię
publiczną. ZUS miał prawo odbierać emerytury, gdy np. uznał, że jego urzędnicy
się pomylili, kiedy je przyznawali.
ZUS mógł świadczenia zabierać, kiedy chciał. I to w sprawie,
w której zapadły już prawomocne decyzje. Zakład mógł też nam rentę czy
emeryturę zmniejszyć. Takie przepisy (art. 114 ustawy emerytalnej) istniały od
lipca 2004 r.
Na wniosek rzecznika praw obywatelskich Trybunał
Konstytucyjny uznał, że takie działanie jest bezprawne i ZUS nie ma prawa już
rent odbierać. Polacy, którzy przegrywają z ZUS, najczęściej swoje skargi
kierują do rzecznika praw obywatelskich.
Rzecznik ma możliwość zaskarżenia przepisów
emerytalnych do Trybunału Konstytucyjnego.
Ostatnio do Trybunału skierował waloryzację kwotową.
Wcześniej zaskarżył przepisy, które nie zaliczają matkom do emerytury lat
spędzonych na urlopie wychowawczym jako okresów składkowych.
Wielu rodaków liczy więc, że i wich sprawie przepisy
będą zaskarżane. Na co Polacy najbardziej się skarżą? Oto, co napisał nam
Lesław Nawacki z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich: „Ze skarg napływających do
rzecznika wynika, że w kontaktach z ZUS znaczna część problemów związana jest z
problemem właściwego ustalenia wysokości świadczenia. W dużej mierze wywołane
jest to skomplikowanym i często zmienianym stanem prawnym. Nie dziwię się
zatem, że zasady ustalenia i przeliczenia wysokości emerytury są niezrozumiałe
dla większości ubezpieczonych. Poza tym wciąż brakuje aktualnych aktów
wykonawczych do ustawy emerytalnej, co powoduje problemy przy ustalaniu
podstawy wymiaru świadczenia oraz ustalaniu zasad zawieszania świadczeń.
Rozporządzenia dotyczące tych kwestii wydane zostały w czasach PRL i stwarza to
zbyt duże pole do dokonywania dowolnej interpretacji ZUS”. Gdy ZUS nie
uwzględnił nam lat pracy lub zaniżył zarobki, warto do odwołania dołączyć
odpowiednie dokumenty potwierdzające nasze racje.
Takie dokumenty możemy odnaleźć w archiwach
państwowych i prywatnych. Tam może być przechowywana dokumentacja
zlikwidowanego przedsiębiorstwa.
Informacje o dawnym zakładzie pracy można uzyskać w
urzędzie wojewódzkim, na którego terenie zakład się znajdował.
Powinniśmy zwrócić się też do Archiwum Państwowego
Dokumentacji Osobowej i Płacowej, ul. Stefana Okrzei 1, 05-822 Milanówek, tel.
22 724 82 61, adres internetowy: www.apdop.gov.pl.
Jeśli w archiwach nie ma śladu po dokumentach o
zatrudnieniu, można poszukać świadków, którzy potwierdzą, że pracowaliśmy w
danym zakładzie.
Najlepiej wezwać dwóch świadków, którzy z nami
pracowali. Im więcej szczegółów przedstawi świadek (spójnych z naszą wersją),
tym lepiej i tym większe są szanse, że ZUS zaliczy nam do emerytury kolejne
lata pracy. Odwołanie od decyzji ZUS składamy w ciągu miesiąca od doręczenia
decyzji. Wnosimy je do okręgowego sądu pracy i ubezpieczeń społecznych za
pośrednictwem oddziału ZUS, który wydał decyzję.
Przykładowe pismo:
[IMIĘ, NAZWISKO, ADRES, PESEL]
Nie zgadzam się z decyzją z dnia [DATA] w mojej sprawie
podjętą przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
[TU WYJAŚNIAMY POWODY, TZN. DLACZEGO NIE ZGADZAMY SIĘ
Z DECYZJĄ] Na końcu można napisać: Proszę, aby rozstrzygnięciem mojej sprawy
zajął się sąd.
[PODPIS I DATA]
ZUS ma 30 dni na decyzję, co zrobić z odwołaniem. Może
uwzględnić stanowisko przyszłego emeryta i przyznać się do winy. Gdy jednak
upiera się przy swoim i zdania nie zmienia, musi wysłać wniosek do sądu.
Po decyzji sądu, która nie jest dla nas korzystna,
możemy odwołać się do sądu apelacyjnego.
Na końcu zostaje Sąd Najwyższy, który jednak nie
rozpatruje każdej sprawy. Zajmie się naszym odwołaniem, gdy uzna, że wcześniej
sądy niższych instancji popełniły błędy proceduralne.
Odwołanie się od decyzji ZUS do sądu nic nie kosztuje.
I naprawdę można wygrać.