16 września 2013

UWAGA 2

Drodzy Państwo!

W związku z przeładowaniem komentarzy pod poprzednim
postem bardzo proszę o przeniesienie dyskusji pod ten post.


Adminka Izabela

15 września 2013

UWAGA

Uwaga!!!

Drodzy Państwo!
Bardzo proszę nie wycofywać pozwów z sądów.
Wstrzymajmy się z wycofywaniem dokumentów do chwili opublikowania ustawy 
w Dzienniku Ustaw!



Kilka uwag do obecnej sytuacji 
od Pana Krzysztofa
Mój wpis po dłuższej przewie wywołał sporo komentarzy, w których piszący „martwią się na wyrost”. A to co ważniejsze, czy wyrok sądu czy też ustawa jak wejdzie w życie ?  i cała masa innych wątpliwości. Myślę że trochę niepotrzebnie te zmartwienia,
Ex tunc  czy  ex nunc ?
Na razie mamy jeden nowy ugruntowany fakt. Sąd Najwyższy w sposób nie budzący wątpliwości rozprawił się z opinią RCL o działaniu ex nunc wyroku TK. Zapadło już co najmniej sześć identycznych orzeczeń SN, w których wyraźnie mówi on że ten wyrok TK obowiązuje ex tunc.  Taka linia orzecznictwa SN, nota bene wykazująca nieprofesjonalność sądów apelacyjnych, o okręgowych nie mówiąc, bo SN zawsze stał na stanowisku mówiącym, że takie wyroki TK, jak ten z 12 listopada 2012 r., obowiązują ex tunc, musiała wstrząsnąć pseudo prawnikami z RCL i MPiPS i zaowocowało to znanym stanowiskiem Rady Nadzorczej ZUS, a co za tym idzie zmianą frontu w projektowanej ustawie. Nie podzielam opinii jakoby miały tu jakiś wpływ zapytania Trybunału w Strasburgu, na takie pytania polskie władze na pewno odpowiedziały, że sprawa jest na drodze ustawodawczej mającej spowodować naprawienie krzywd powstałych po wejściu art. 28. i tyle w tym temacie.
Co ważniejsze wyrok sądu czy ustawa ?
Polskie prawo nie jest precedensowe, wyrok sądu dotyczy tylko jednej konkretnej sprawy jednej osoby i nie staje się normą jak w prawie anglosaskim. Dlatego moim zdaniem, jeśli ukaże się ustawa rekompensacyjna, to wszelkie wyroki sądów wydane wcześniej nie będą miały znaczenia. Z projektu rządowego (ani z senackiego) w żaden sposób nie wynika to o czym pisze pan Prawnik, jakoby osoby które przegrały w sądach miałyby zostać wyłączone spośród  beneficjentów projektowanej ustawy. Nie ma w projektach żadnego zapisu który by to przewidywał, więc na razie, moim zdaniem dywagowanie na ten temat jest co najmniej przedwczesne.
Co z tymi „sprzed 8 stycznia 2009” ?
Na razie nic pewnego nie wiadomo. Z lektury projektów rządowego i senackiego, póki co, nie wynika jednoznacznie jakoby osoby takie miały być wyłączone spod ustawy, nie wynika też jasno, że ustawa je obejmuje. Uważam, że należy poczekać na dalszy ciąg prac legislacyjnych i zobaczyć co z tego wyniknie. Być może tym razem rządzący nie pozwolą sobie na „ukrycie” stanowiska I-szego Prezesa SN i samego SN w tej dziedzinie i nie będą się narażali na kolejną skargę do TK  (a senatorów PIS ma obecnie już o dwóch więcej). Dla przypomnienie cytat z tego stanowiska :
„ Dosłowne interpretowanie określenia „nabyły i zrealizowały” tj. ograniczenie kręgu osób objętych orzeczeniem Trybunał tylko do tych, które w okresie od 8 stycznia 2009 r. do 31 grudnia 2010 r. nabyły prawo (spełniły warunki) i wystąpiły z wnioskiem o realizację nabytego prawa, byłoby sprzeczne z dotychczas stosowanymi w prawie ubezpieczeń społecznych regułami, według których każda korzystna zmiana zasad nabywanie prawa, ustalania jego wysokości lub zasad wypłacania świadczeń ma zastosowanie do wszystkich ubezpieczonych. Zgodnie z tą praktyką wszyscy emeryci mogli np. złożyć wniosek o przeliczenie podstawy wymiaru emerytury po wprowadzeniu nowej zasady jej ustalania (tj. z 20 lat dowolnie wybranych z całego okresu pracy). Na tej zasadzie wszyscy emeryci, a więc także ci, którzy nabyli prawo do emerytury okresie obowiązywania art.103 ust. 23a ustawy emerytalnej, wymagającego rozwiązania stosunku pracy w celu pobierania świadczenia, nabyli z dniem 8 stycznia 2009 r. prawo do jego realizacji bez konieczności rozwiązania stosunku pracy, Ta nowa treść ryzyka emerytalnego stała się już bowiem treścią nabytego prawa”
Jak niektórzy pamiętają, takie było też moje zdanie od początku dyskusji na blogu, wbrew temu co np. wypisywał pan Z.K., jakoby osoba „sprzed 8 stycznia 2009 r. wiedziała że jej emerytura będzie zawieszona do momentu rozwiązania stosunku pracy i wyrażała na to zgodę składając wniosek o ustalenie wysokości emerytury”
Tak więc kochani, nie denerwujmy się na zapas,  nie ekscytujmy tym co ukazuje się w mediach, poczekajmy na rozwój sytuacji. Ale na pewno nie wycofujmy na razie ani apelacji ani kasacji, zawsze możemy to zrobić nawet w dniu rozprawy przed jej rozpoczęciem
pozdrawiam Wszystkich serdecznie
Krzysztof

14 września 2013

Kilka uwag do obecnej sytuacji.




Po pierwsze nie wpadajmy  w hura optymizm, dopiero jak Pan Prezydent podpisze ustawę i to w takim kształcie, który zagwarantuje zwrot również tym „sprzed” można zacząć się cieszyć. A na razie gorąco popieram apel Adminki; 
„Nie wycofywać niczego z sądów”
można to będzie zrobić po podpisie pana Prezydenta.
Uważam, że największe nasze podziękowania należą się panu profesorowi Stanisławowi Dąbrowskiemu, I-szemu Prezesowi SN i pani profesor Inetcie Jędrasik-Jankowskiej, bo to ona, jak można się domyśleć, jest autorką stanowiska SN przesłanego do Senatu, myślę też , że to samo pismo dostało też MPiPS i to właśnie temu zawdzięczamy nieoczekiwaną zmianę stanowiska rządzących. Nie bez kozery jest tu także opublikowanie wyroku SN
z uzasadnieniem, przesądzającego, że wyrok TK obowiązuje w naszym przypadku  ex tunc . W MPiPS i MF zorientowano się, że nie da się dalej trzymać się stanowiska RCL
o obowiązywaniu wyroku TK ex nunc, a kasacje oparte na RCL, będą przez ZUS masowo
w SN przegrywane, a to dodatkowe koszty.
Niech też ci, którzy mają w najbliższych dniach sprawy w sądach nie będą bardzo zdziwieni, jeśli mimo złożenia pism procesowych z powołaniem się na wyrok SN i tak sprawy przegrają. Sędziowie w naszych sądach mają o sobie tak wysokie mniemanie, że dopóki nie będzie obowiązującej ich uchwały SN, w składzie siedmiu sędziów lub całej Izby Pracy, to
i tak będą orzekać „po swojemu” no bo są „niezawiśli”  i mają prawo do własnej oceny materiału dowodowego (a zresztą wyroki mają już gotowe)
Ci „sprzed” też mogą nadal przegrywać w sądach, nawet jak złożą pisma procesowe
z powołaniem się na stanowisko SN do projektu ustawy, które to stanowisko jasno mówi, że żadnych „sprzed” nie ma, jednak dopóki nie będzie ustawy, sędziowie dalej będą orzekać jak orzekali.
W 100% popieram mecenasa Giedrojcia i złożonych już kasacji radziłbym nie wycofywać, może to w dniu rozprawy zrobić pełnomocnik, oczywiście o ile będzie już podpisana ustawa.
Wielkim smutkiem musi jednak napawać fakt, że postanowiono z beneficjentów nowej ustawy usunąć tych, co „praworządnie i prawomyślnie” odeszli z pracy przed 1-szym października 2011 r., dla nich pozostaje jedynie droga sądowa i to bardzo niepewna, bo trudno będzie oszacować straty jakie ponieśli, a jeszcze trudniej przekonać do tego polskich sędziów.
pozdrawiam Wszystkich serdecznie
Krzysztof

13 września 2013

WAŻNE

Uwaga!!!

Drodzy Państwo!
Bardzo proszę nie wycofywać pozwów z sądów.
Wstrzymajmy się do chwili opublikowania ustawy 
w Dzienniku Ustaw!

Sukces "Gazety": Państwo odda emerytury, które zabrało wraz z odsetkami .

Leszek Kostrzewski
 Piotr Miączyński
13.09.2013
 
 Ta sprawa w ostatnich miesiącach wzbudza wielkie emocje wśród emerytów. Pojawiały się najcięższe oskarżenia pod adresem państwa. W jednej chwili tysiące emerytów straciło emeryturę, którą sobie wypracowało przez lata.
Ministerstwo Pracy jeszcze pod kierownictwem poprzedniej szefowej resortu Jolanty Fedak z PSL przygotowało przepisy o zakazie łączenia pensji z emeryturą. To o tyle dziwne, że to samo ministerstwo w styczniu 2009 r. pozwoliło pobierać emeryturę, a jednocześnie bez zwalniania się zarabiać dalej w dotychczasowym miejscu pracy. Był to element programu 50+. Cel: zwiększenie aktywności zawodowej osób po pięćdziesiątce. Niedługo potem resort zmienił zdanie. Emeryci musieli do końca września 2011 r. odejść z pracy. Jeżeli nie, to od października 2011 r. ZUS zawieszał im emeryturę.

Wydawało się, że zaległe świadczenia odzyskają po listopadowym wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Uznał on działania resortu za bezprawne.

Zdaniem Trybunału wprowadzenie przepisów, które na początku pozwoliły Polakom pobierać pensję i emeryturę, a niedługo potem tego im zakazały, są niezgodne z zasadą ochrony zaufania obywatela do państwa.

ZUS: Nie ma podstaw, by oddać zaległe emerytury

Orzekając w tej sprawie, Trybunał Konstytucyjny wskazał na "naruszenie zasady ochrony zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz zasady demokratycznego państwa prawa". Wydawało się, że pokrzywdzeni odzyskają zaległe świadczenia. I rzeczywiście ZUS po wyroku postanowił osobom, którym zawiesił emerytury, ponownie je wypłacać. Tyle tylko że ZUS wypłaca emerytury jedynie od momentu wydania orzeczenia Trybunału, czyli od 22 listopada 2012 r. Nie chce oddać zaległych świadczeń, których przez ponad rok nie wypłacał (od października 2011 do 21 listopada 2012 r.).

- Nie widzimy do tego podstaw - usłyszeliśmy w centrali ZUS. - Moglibyśmy zmienić zdanie, gdyby minister pracy opracował nową ustawę.

I właśnie resort pracy to zrobił. W uzasadnieniu projektu ustawy czytamy: "Biorąc pod uwagę fakt, że w chwili obecnej brak jest przepisów stanowiących podstawę wypłaty emerytur zawieszonych w okresie od dnia 1 października 2011 r. do dnia 21 listopada 2012 r., a wyrok Trybunału Konstytucyjnego odnosi się do grupy społecznej, w stosunku do której szczególna ochrona ze strony państwa jest zasadna, rząd uznał za właściwe podjęcie działań legislacyjnych zmierzających do minimalizacji negatywnych skutków działania niekonstytucyjnej regulacji".

ZUS wypłaci zaległości wraz z odsetkami

ZUS wypłaci Polakom wszystkie emerytury zawieszone od 1 października 2011 r. I Uwaga! Wraz z odsetkami i z uwzględnieniem waloryzacji.

O odsetki był największy bój. Początkowo resort pracy nie chciał ich wypłacać. Teraz zmienił zdanie. Aby odzyskać zawieszone emerytury, każdy Polak będzie musiał wystąpić ze stosownym wnioskiem do ZUS. Bez wniosku zaległe pieniądze nie będą wypłacone.

Wniosek trzeba będzie złożyć w ciągu 12 miesięcy od dnia wejścia w życie przepisów zawartych w projektowanej ustawie.

"W opinii projektodawcy okres 12 miesięcy jest wystarczająco długi, aby wszyscy emeryci, których obejmuje przedmiotowa regulacja, mogli z niej skorzystać" - tłumaczy resort.

Jak długo od momentu złożenia wniosku będziemy czekać na pieniądze? ZUS "będzie miał obowiązek wydania decyzji w ciągu 60 dni od wyjaśnienia ostatniej okoliczności niezbędnej do wydania decyzji".

Na żadne pieniądze wypłacone dobrowolnie przez resort pracy (niezależnie od tego, czy ustawa, którą szykuje resort pracy, wejdzie w życie, czy nie) nie mogą liczyć inni poszkodowani, np. ci, którzy po decyzji ministerstwa o zakazie łączenia pensji z emeryturą wybrali emeryturę i musieli zwolnić się z pracy.

Tutaj, aby dostać odszkodowanie, trzeba pójść do sądu. Innej drogi nie ma. Nowa ustawa może wejść w życie jeszcze w tym roku lub na początku przyszłego. Według informacji ZUS przeciętna miesięczna liczba świadczeń wstrzymanych wynosiła 23 tys. zł. Ogólna kwota niewypłaconych świadczeń to ok. 826 mln zł.

Koszt - blisko miliard złotych

Teraz państwo razem z odsetkami będzie musiało oddać emerytom (po uwzględnieniu waloryzacji i odsetek) ok. 989 mln zł.

"O tyle zwiększą się więc wydatki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w 2013 r. oraz o tyle ewentualnie wzrośnie konieczność dofinansowania FUS z budżetu państwa" - tłumaczy Ministerstwo Pracy.

Decyzja resortu pracy, który w końcu podporządkował się decyzji Trybunału Konstytucyjnego, cieszy i smuci jednocześnie.

Cieszy, bo w końcu naprawiono niesprawiedliwość, którą wyrządzono emerytom. Nas, autorów, cieszy szczególnie, bo opisywaliśmy tę sprawę w wielu tekstach - wytykając ministerstwu stworzenie bubla prawnego i skrzywdzenie ludzi.

Smuci, bo co z tego, że resort pracy wymyślił to koszmarne rozwiązanie, skoro to my, podatnicy, z własnych kieszeni zapłacimy teraz za to miliony odsetek.

Po co to wszystko było?
 
 Komentarz Mecenasa Konrada Goiedrojcia
Przeczytalem ten projekt (na stronie www.mpips.gov.pl) i oczywiscie gratuluję niewątpliwego sukcesu (zwłaszcza osobom "sprzed").

Mam jednak - jak na razie, bo wstępnej analizie przy śniadaniu - jedno zastrzeżenie: projekt mówi, że należy wycofać odwołanie i podstawą do dalszego prowadzenia postępowania jest postanowienie o umorzeniu postępowania przez sąd w zw. z cofnięciem odwołania.

Jednak w przypadku osób, które złożyły już kasacje nie ma możliwości cofnięcia odwołania, lecz tylko można cofnąć kasacje, a to nie to samo, bo Sąd Najwyższy umorzy postępowanie _kasacyjne_ w zw. z cofnięciem kasacji. Nie będzie to "cofnięcie odwołania", bo odwołanie prawomocnie rozpoznał Sąd Apelacyjny wcześniej.

Są to niuanse prawne, ale czasem nieżyczliwy urzędnik ZUS może to wykorzystać.

W mojej ocenie powinno się to poprawić w pracach sejmowych.

Oczywiście, można też twierdzić, że odwołanie zostało prawomocnie rozpoznane (negatywnie), a jak pisano w Rzeczpospolitej, podobno ustawa dotyczy też osób, które już przegrały w sądach (niezależnie od tego, że złożyły później kasacje) - "ZUS zwróci nawet po przegranej w sądzie".

Jednak z ustawy wprost to nie wynika i mając w pamięci, że wszelkie wątpliwości były jak dotychczas rozstrzygane na niekorzyść, warto zadbać, aby uściślić ustawę w powyższym zakresie. W innym wypadku np. ZUS wyda decyzję odmową, bo powie że sprawę już wcześniej rozpoznał sąd, a sąd odrzuci formalnie odwołanie, bo powie, że wcześniej już taką sprawę rozpoznał.

Moje zastrzeżenia oczywiście wynikają z wrażliwości zawodowej, ale chyba po to są prawnicy, aby wskazywać na luki i nieścisłości, które przy odrobinie złej woli (a z nią mieliśmy do czynienia), mogą być bezlitośnie wykorzystane.

12 września 2013

ZUS odda wszystkie zawieszone emerytury

Mateusz Rzemek 
 12-09-201

Emeryci, którzy w 2011 roku stracili świadczenia, dostaną za dwa lata czekania na ich zwrot również odsetki.
Minister pracy przygotował ostateczny projekt nowej ustawy o zwrocie emerytur, do których prawo zostało zawieszone w okresie od 1 października 2011 r. do 21 listopada 2012 r.
Tekst projektu, który już niebawem powinien zostać przyjęty przez rząd, nie pozostawia żadnych wątpliwości: zwrot świadczeń, których wypłata została zawieszona emerytom od 1 października 2011 r., dostaną wszystkie osoby, które nie zrezygnowały wtedy z pracy.
ZUS zwróci nawet 
po przegranej w sądzie
Nowela obejmie więc także kilka tysięcy osób, które przed sądami powszechnymi przegrały procesy o zwrot emerytury. Niektóre sądy przyjęły bowiem zawężającą interpretację wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Sędziowie, powołując się na treść uzasadnienia wyroku z 13 listopada 2012 r (K 2/12), doszli do wniosku, że prawo do zwrotu zawieszonych świadczeń mają wyłącznie osoby, które w okresie od 8 stycznia 2009 r. do 31 grudnia 2010 r. złożyły wniosek o ustalenie wysokości emerytury. Odmawiały więc zwrotu osobom, szczególnie pracownikom naukowym i urzędnikom zatrudnionym w administracji, którzy przed 8 stycznia 2009 r. złożyli wniosek o ustalenie ich prawa do emerytury, a po korzystnej dla nich zmianie przepisów zwrócili się o wypłatę tego świadczenia bez rezygnowania z pracy.
Takie zresztą zalecenia wynikają z uchwały rady nadzorczej ZUS podjętej 4 września pod kierownictwem Marka Buciora, wiceministra pracy. Członkowie RN przyjęli w niej, że ustawa powinna obejmować wszystkich emerytów, którzy przed 1 stycznia 2011 r. skorzystali z możliwości pobierania emerytury bez wcześniejszej rezygnacji z pracy.
Dodadzą odsetki
Bardzo ważne jest to, że ZUS zwróci świadczenia powiększone o ustawowe odsetki.
– Rząd, przyjmując ustawę o zwrocie zawieszonych świadczeń, przyznał się do błędu. Dobrze, że projekt w ostatecznej wersji przewiduje wypłatę tych pieniędzy razem z odsetkami – mówi Paweł Korus, radca prawny z kancelarii Sobczyk i Współpracownicy. – Inaczej mogliby domagać się ich w trybie odszkodowania za bezprawie legislacyjne – dodaje.
Teraz ustawa przewiduje pokrycie wszystkich roszczeń emerytów. Ze zwrotu skorzystają jednak tylko osoby, które wniosek o wypłatę zawieszonego świadczenia złożą w ciągu roku od wejścia przepisów w życie.
Pozwy trzeba wycofać
Osoby, które ciągle walczą o zwrot emerytur przed sądem, powinny wycofać swoje pozwy po wejściu ustawy w życie. Postanowienie o umorzeniu postępowania będzie stanowiło wystarczający sygnał dla ZUS, by sprawnie wypłacić zawieszoną emeryturę razem z odsetkami. Warto tak się zachować, bo sądy nie przyznają emerytom odsetek od zaległości.
etap legislacyjny: skierowane do Rady Ministrów
Opinia:
prof. Inetta 
Jędrasik-Jankowska, z Uniwersytetu Warszawskiego
Ostateczna wersja projektu nowej ustawy to wyraźny sygnał, że rząd słucha głosu prawników i naukowców. To bardzo dobrze. Bo nie ma podstaw do gorszego traktowania emerytów, którzy wystąpili do ZUS przed 8 stycznia 2009 r. o ustalenie prawa do emerytury, by mieć pewność, że wypracowali już uprawnienie do tego świadczenia.
W myśl pierwotnej wersji projektu ustawy, takie osoby nie miały prawa do zwrotu świadczenia zawieszonego w październiku 2011 r. Byłyby więc nierówno traktowane w stosunku do osób, które decyzję o złożeniu wniosku do ZUS podjęły po korzystnej zmianie przepisów. Jedni i drudzy w tym okresie pobierali emerytury bez rezygnacji 
z pracy na etacie, nie ma więc podstaw, by ich teraz różnicować. 
Mam nadzieję, że rząd i parlament szybko przyjmą te przepisy 
i zaczną one niebawem obowiązywać.

Emerycie, taką dostaniesz podwyżkę!

 Fakt.pl


Premier Donald Tusk ogłosił koniec kryzysu. Ale miał pewnie na myśli kryzys w swoim portfelu... Bo emeryci i renciści w swoich kieszeniach końca kryzysu nie odczują. Waloryzacja, jaką zaplanował rząd w przyszłym roku, będzie dla większości naprawdę głodowa - najniższa od pięciu lat i wyniesie tylko 2,14 proc. Wzrost emerytur i tak pochłoną podwyżki cen.



Z roku na rok jest coraz gorzej! W 2009 roku waloryzacja emerytur wyniosła 6,1 proc., w 2010 r. - niemal 5 proc., w tym roku - już tylko 4 proc. Ale i o takich podwyżkach emeryci i renciści muszą zapomnieć. W przyszłym roku będą prawie o połowę niższe!
Jak to możliwe? Na wysokość emeryckich podwyżek ma wpływ inflacja i wzrost płac. Ceny statystycznie rosną bardzo powoli, a płace praktycznie stoją w miejscu. Dlatego przyszłoroczna waloryzacja wyniesie tylko 2,14 proc. i kosztować będzie 3,56 mld zł.

Rząd nie posłuchał głosów związkowców z OPZZ, którzy postulowali, by osobom z najniższymi emeryturami przyznać większe podwyżki. Zwłaszcza że pieniądze na ten cel w budżecie na pewno by się znalazły. Warto przypomnieć, że w 2012 r. rząd zaoszczędził na waloryzacji kwotowej ok. miliarda złotych. To dlatego, że przyznał wszystkim emerytom, bez względu na wysokość ich świadczenia, tyle samo - więcej o 51 zł na rękę.

Teraz osoba z najniższą emeryturą dostanie tylko 14 zł więcej, ze średnią - 33 zł. Podwyżki te będą jednak dla emerytów praktycznie nieodczuwalne. Jak zakłada rząd w projekcie budżetu, w przyszłym roku ceny wzrosną o 2,4 proc. Czyli więcej niż renty i emerytury 7 milionów Polaków.





10 września 2013

Słów kilka od Mecenasa Giedrojcia 4

Drodzy Państwo!

W związku z przeładowaniem komentarzy pod poprzednim
postem bardzo proszę o przeniesienie dyskusji pod ten post.

8 września 2013

Słów kilka od Mecenasa Giedrojcia 3

Drodzy Państwo!

W związku z przeładowaniem komentarzy pod poprzednim
postem bardzo proszę o przeniesienie dyskusji pod ten post.




Bardzo przepraszam, że dopiero teraz zamieściłam nowego posta. Ustawiłam automatyczną publikację ale nie zadziałała. 
Ostatnio było mnie na blogu troszkę mniej. Przez całe wakacje pracowałam po 10 -12 godzin .Od ponad dwóch miesięcy miałam pierwsze dni wolne.I po prostu je przespałam :]
Jeszcze raz bardzo Państwa przepraszam za zamieszanie wywołane moją nieobecnością.

Izabela

5 września 2013

Słów kilka od Mecenasa Giedrojcia 2

Drodzy Państwo!

W związku z przeładowaniem komentarzy pod poprzednim
postem bardzo proszę o przeniesienie dyskusji pod ten post.


Adminka Izabela